Wspaniali ludzie, pełen profesjonalizm i wszystko czego potrzeba aby skok ze spadochronem był niezapomnianym przeżyciem. Najlepszy skład to oczywiście Kuba i Płaski, dzięki którym powstało to piękne wspomnienie 🪂💛
Tragedia na lotnisku w Pile. Do zdarzenia doszło przed godz. 14. - 50-letni mężczyzna wykonywał skok ze spadochronem z pokładu samolotu z wysokości około dwóch tysięcy metrów. Z niewyjaśnionych przyczyn nie doszło do otwarcia spadochronu -. mówi sierż. szt.
4 września 2022, 8:44. 21-letnia Tanya Pardazi zginęła skacząc ze spadochronem. South Simcoe Police. 21-letnia TikTokerka Tanya Pardazi zginęła skacząc na spadochronie w Kanadzie. Trwa wyjaśnianie okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło w hrabstwie Simcoe, niedaleko Toronto. Pardazi trenowała skoki spadochronowe w szkole
Marek Niedźwiecki skoczył z nami. Kultowy dziennikarz, kultowej audycji Lista Przebojów Trójki - nie tylko przemiły człowiek ale jakże szalony :-). Skok w @S
Wypadki i incydenty lotnicze [WYPADEK] 2013.06.05 Wypadek szybowca. Pilot wyskoczył ze spadochronem. Strona 1 z 2 1 2 Ostatni. Pilot wyskoczył ze spadochronem.
Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Opublikowany: 07-04-2011 Ostatnio aktualizowany: 03-05-2020 Przedstawiam przegląd i statystyki śmiertelnych wypadków spadochronowych z 2010r., z całego świata. Przede wszystkim dla skoczków dla przypomnienia o niebezpieczeństwach przed rozpoczęciem sezonu, ale nieskoczków również zachęcam do przeczytania. Jeśli uważasz skoki spadochronowe za bardzo ryzykowny ekstremalny sport, w którym giną ogromne ilości ludzi i boisz się skoczyć, bo „co jeśli spadochron się nie otworzy”?, to po przeczytaniu tego artykułu możesz zmienić zdanie. Statystyki wypadków spadochronowych W 2010r., zostało zgłoszonych w sumie 56 śmiertelnych wypadków z całego świata. Jest to najmniejsza ilość wypadków od czasu, kiedy strona prowadzi statystyki, czyli od 2004r. Wbrew powszechnym opiniom, jakie można usłyszeć od osób spoza środowiska spadochronowego, większość wypadków nie była spowodowana awariami sprzętu. Najwięcej, 22 wypadki wydarzyły się podczas lądowania. Stanowi to 39% wszystkich wypadków i jest zgodne z corocznymi statystykami. Od kilkunastu lat około jedna trzecia wypadków wydarza się przy lądowaniu, a ulegają im najczęściej doświadczeni skoczkowie, latający na małych, szybkich spadochronach („high-performance”). Przed 1993 rokiem, kiedy nie było jeszcze na rynku tego typu spadochronów, wypadki śmiertelne przy lądowaniu były sporadyczne i wynikały z niezauważenia linii wysokiego napięcia lub wylądowania w wodzie. Spośród 9 śmiertelnych wypadków przy lądowaniu, jakie wydarzyły się w 2010r. w USA, cztery były spowodowane zbyt niskim zakrętem na czaszy high-performance, dwa wydarzyły się podczas lądowania przy dużym wietrze i wynikły z turbulencji, które spowodowały „złożenie się” czaszy nisko nad ziemią (również były to czasze high-performance), jednemu skoczkowi wypadła z ręki sterówka podczas lądowania, także na czaszy high-performance, a jeden skoczek zbyt późno zahamował spadochron. Tylko jedna osoba uległa wypadkowi na mało obciążonej czaszy. Skoczek ten podczas skoku przy dużym wietrze został wyniesiony poza lotnisko, gdzie niestety nie udało mu się bezpiecznie wylądować. Drugą dużą grupą śmiertelnych wypadków, są wypadki spowodowane kolizjami. Do tej grupy należą zderzenia na otwartych czaszach (przede wszystkim) oraz mniejsza ilość zderzeń podczas swobodnego spadania. 34% (19) wypadków z 2010r. można zaklasyfikować do tej grupy. Jest to więcej niż ogólna średnia od 2004r., która wynosi 16%. Jeden ze skoczków z USA zginął po splątaniu z innym skoczkiem, zaraz po otwarciu spadochronów. Jeden z nich prawie natychmiast wypiął czaszę główną i wylądował bezpiecznie na zapasowej, a drugi pozostał splątany i wypiął czaszę główną dopiero na ok. 300 metrach. Niestety było już za nisko, aby jego spadochron zapasowy zdążył się napełnić. Pozostałe cztery osoby, które zginęły w Stanach z powodu kolizji, uległy zderzeniu z innym skoczkiem przy lądowaniu. 10 skoczków w poprzednim roku zginęło, ponieważ nie otworzyli spadochronu lub zrobili to zbyt późno. Jeden z tych wypadków został uznany za samobójstwo. Skoczek z Holandii przed skokiem wyłączył AAD (urządzenie, które automatycznie otwiera spadochron zapasowy, jeśli skoczek nie otworzy głównego) oraz włożył drugą zawleczkę, która uniemożliwiłaby otwarcie spadochronu zapasowego, nawet gdyby pociągnął za uchwyt. Dwie osoby w Stanach zginęły, ponieważ zdarzyła im się awaria spadochronu głównego i nie otworzyli w odpowiednim czasie spadochronu zapasowego (jeden z nich był początkującym skoczkiem, drugi bardziej doświadczonym, ale nie ma informacji o jego liczbie skoków). Śmiertelny wypadek wydarzył się też w Austrii, skoczkowi mającemu 300 skoków, który miał zamiar otworzyć spadochron zaraz po wyjściu z samolotu. Skoczek wyszedł w niestabilnej pozycji, co spowodowało tzw. podkowę (zaplątanie się w linki spadochronu), z której nie udało mu się uratować. Wśród skoczków, którzy stracili życie podczas skoku w zeszłym roku jest także uczeń-skoczek, który stracił stabilność podczas swobodnego spadania, przewrócił się na plecy podczas próby otworzenia spadochronu głównego i próbował odzyskać stabilną sylwetkę przez resztę skoku. Pociągnął za uchwyt od spadochronu głównego zbyt późno, żeby spadochron zdążył się otworzyć. Jego sprzęt był wyposażony w AAD, który jednak nie zadziałał prawidłowo (nie przeciął pętelki). Pozostałe kilka wypadków to śmierć skoczka, który wypadł z uprzęży (jego taśma piersiowa była rozpięta), wypadek w USA, w którym skoczek nie otworzył ani głównego, ani zapasowego spadochronu, a jego automat był wyłączony oraz trzy wypadki, w których również spadochrony nie zostały otwarte, a osoby te nie posiadały automatu lub nie ma informacji o tym, czy posiadały. Pozostałe kilka wypadków mają nieznaną przyczynę lub taką, której nie można zaklasyfikować do powyższych grup, np. zawał serca podczas skoku, który zdarzył się w Stanach. Dane USPA (amerykańskiego stowarzyszenia spadochronowego) mówią, że co roku w USA wykonuje się około 3 milionów skoku. W 2010r. zdarzyło się tam 21 śmiertelnych wypadków, co oznacza, że statystycznie tragicznie kończy się jeden skok na prawie 143 tysiące skoków. Nieprawidłowe otwarcie spadochronu głównego, które wymaga użycia zapasowego zdarza się średnio raz na 565 skoków. Jedna osoba zginęła w zeszłym roku z powodu błędu w ułożeniu spadochronu zapasowego. Zgodnie z danymi ze Stanów, zdecydowana większość (83%) skoczków, którzy zginęli podczas skoku to osoby doświadczone, tzn. posiadające licencję D, którą można uzyskać po co najmniej 500 skokach. Nie wszystkie raporty z wypadków z całego świata zawierają informację o ilości skoków, jaką miał na koncie skoczek, ale spośród w sumie 40, które mają taką informację, 28 (70%) mówi o osobach z co najmniej 500 skokami. Jak zapobiegać wypadkom przy skokach spadochronowych Lądowania Wybierz odpowiedni sprzęt. Czasze high-performance nie są dla każdego. Ćwicz na dużych wysokościach zakręty i lądowania, aby nauczyć się jak pracuje twój spadochron. Przydatne w nauce mogą być dwa wcześniejsze artykuły o lataniu na czaszy: pierwsza część i druga. Jeżeli nie jesteś pewny, czy twój spadochron nadaje się do skoku w jakichś warunkach, zostań na ziemi. Szybsze czasze „przelatują przez wiatr” bardziej efektywnie, ale podczas skoków przy silnym wietrze jesteś narażony na większe turbulencje od budynków, drzew itp. Podczas silnego wiatru nawet płaski teren będzie tworzyć turbulencje, a czym może skutkować złożenie się obciążonej szybkiej czaszy tuż nad ziemią, to już wiesz z pierwszej części artykułu. Latanie w takich warunkach na mało obciążonej wolnej czaszy też może być niebezpieczne, ponieważ możesz zostać zniesiony w teren przygodny. Jeżeli wydaje ci się, że może być trudne dolecenie do lotniska, wypatrz i wybierz jak najwcześniej alternatywne miejsce do lądowania. Pamiętaj, że na czaszy high-performance ostry niski zakręt jest tak samo niebezpieczny, jak uderzenie w przeszkodę czy wpadnięcie na linię wysokiego napięcia. Kolizje Pamiętaj, że jedną z pierwszych rzeczy, jaką powinieneś zrobić po otwarciu spadochronu jest rozejrzenie się wokół. Nawet przed odhamowaniem sterówek możesz kierować spadochronem używając tylnych taśm i w ten sposób uniknąć ewentualnego zderzenia. Przed wykonaniem zakrętu, spoglądaj zawsze w kierunku, w który chcesz skręcić. Szczególnie uważaj na innych skoczków nisko nad ziemią, kiedy jest już za późno na ewentualne uratowanie się ze splątania. Dbaj również o prawidłowe rozejście podczas swobodnego spadania oraz o wychodzenie z samolotu w odpowiedniej kolejności i odstępie. Wybierz do lądowania miejsce, w którym jest dużo wolnej przestrzeni. Nie ma potrzeby, żeby wszyscy lądowali w tym samym, bliskim układalni miejscu. Lepiej przejść się kawałek niż próbować wylądować blisko i zderzyć się z innym skoczkiem. Ląduj zawsze w tym obszarze lotniska, który jest przeznaczony dla skoczków z twoim doświadczeniem / twoim typem spadochronu. Nieotwarcia / zbyt późne otwarcia spadochronu Trenuj regularnie sytuacje awaryjne na ziemi, aby w razie potrzeby być w stanie odpowiednio i szybko zareagować. Pamiętaj, że ważniejsze jest otworzenie spadochronu, niż otworzenie go w prawidłowej pozycji. Po przekroczeniu 600 m masz tylko ok. 4 sekund do zderzenia się z ziemią. Jeśli jesteś nisko lub nie wiesz, na jakiej wysokości i nie możesz ustabilizować sylwetki, otwórz zapas. Jeśli masz automat (który na wielu strefach spadochronowych jest obowiązkowy), sprawdzaj przed każdym skokiem, czy na pewno jest włączony. Przed każdym skokiem sprawdzaj swój sprzęt. Upewnij się, że poprawnie zapiąłeś uprząż i sprawdź, czy wszystkie uchwyty są dobrze umocowane. Przed wejściem do samolotu i przed opuszczeniem samolotu poproś kogoś innego, aby też sprawdził twój sprzęt. Dotykaj treningowo uchwytu wyczepnego i uchwytu od zapasu nie tylko na ziemi, ale też podczas swobodnego spadania, zwłaszcza jeśli skaczesz na nowym sprzęcie. Tanim i względnie godnym zaufania wsparciem w sytuacjach awaryjnych jest RSL (lub jego nowszy odpowiednik Sky-Hook), który otwiera spadochron zapasowy od razu po wypięciu przez skoczka spadochronu głównego. Automat otworzy zapas, jeśli skoczek poniżej pewnej wysokości (różnej w zależności od marki i trybu automatu) przekroczy pewną prędkość. Jeśli wypniesz więc czaszę główną na niskiej wysokości i nie pociągniesz za uchwyt od zapasu, możesz nie zdążyć osiągnąć prędkości, przy której spracuje automat. RSL lub Skyhook w takiej sytuacji uratują ci życie. Kwestia doświadczenia Każdy skoczek przechodzi pewne fazy. Najpierw jest pierwszy skok i faza „zrobię, co mi będą kazać”. Potem przychodzi drugi skok i faza „wiem, w co wchodzę i naprawdę jestem przestraszony”. Ta faza trwa przez kilkadziesiąt skoków i podczas niej skoczek jest uważny i sprawdza wszystko po dwa razy. Następnie wchodzi do grona „trzycyfrowców” i rozpoczyna fazę „mogę to zrobić”. Obserwuje innych i wierzy, że jeśli ktoś umie coś zrobić, to on też umie, może nawet lepiej. Następnie, po kilkuset lub kilku tysiącach skoków skoczek może nieświadomie zacząć wierzyć, że opuszczanie samolotu jest tym samym co spacer po parku. Dotyczy to najczęściej osób, które regularnie i często skaczą. Ale skoki spadochronowe to nie jest spacer po parku. Spadasz 200, czasami dużo więcej km/h, następnie otwierasz spadochron i nadal wokół ciebie jest wiele niebezpieczeństw. Jeśli skaczesz na szybkiej czaszy, musisz być maksymalnie skoncentrowany przez cały skok. …To to, co mówi na temat bezpieczeństwa Parachutist. Ja szczerze mówiąc z jego zaleceń niczego nowego się nie dowiedziałam i myślę, że wielu innych skoczków również. Uwagi, żeby nie skakać pod wpływem alkoholu albo narkotyków nawet nie cytowałam, bo wydało mi się to zbyt oczywiste… Według mnie prawie wszystkie powyższe zalecenia można zawrzeć w jednym: „nie zapominaj, że skoki to niebezpieczny sport”. Jeśli będziesz o tym pamiętać, zapewne nie zapomnisz o sprawdzeniu sprzętu przed skokiem, kilka razy się zastanowisz przed kupnem mniejszego spadochronu, będziesz bardziej uważać w powietrzu na innych skoczków itp. itd. Ale pamiętaj również – to uwaga głównie dla osób, które boją się skoczyć – że zdecydowanej większości wypadków można było zapobiec. Owszem, może się zdarzyć, że zawiedzie zarówno główny, jak i zapasowy spadochron albo, że automat, który powinien uratować skoczkowi życie po jego błędzie, nie zadziała prawidłowo, ale są to pojedyncze, bardzo bardzo rzadkie zdarzenia. Prawie wszystkie wypadki są skutkiem błędów skoczków. Bibliografia Paul Sitter „Time to Regroup” w: Parachutist nr 4/2011 Fatal Skydiving Accidents and Statistics na Autor: Maja Kochanowska
Tej adrenaliny nie da się zapomnieć. Boisz się, a zarazem jesteś tak szczęśliwy, jak nigdzie indziej. Skakanie ze spadochronem to coś, co wciąga niesamowicie. Sławomir Sieńczuk skacze od 30 lat. Jego syn Michał od trzech. - To było wiadome, że zacznę - uśmiecha się chłopak.[galeria_glowna]Zawsze marzyłem o lataniu - mówi Sławomir Sieńczuk. Oczywiście, najpierw pomyślał o sekcji szybowcowej. Gdy skończył 16 lat, poszedł na lotnisko. Okazało się, że zgłosił się ciut za późno. Zapisy na szybowce już się Skierowano więc mnie do poczekalni, czyli sekcji spadochronowej - mówi Sławek. - A ja oczywiście myślałem tylko o tym, że za rok pójdę do wymarzonej sekcji szybowcowej. Nie jestem niedorajdąNa swoje pierwsze skoki czekał długo. Na lotnisko przyszedł zimą, a wtedy przecież się nie skacze. Ale pamięta wszystko dokładnie. - Bo tego się nie zapomina - uśmiecha się Sławek. I na dowód opowiada, że pierwszy skok wykonał dokładnie 4 lipca 1982 roku. - Była ładna słoneczna pogoda, lekki wiaterek - wspomina. - Ciągle pamiętam, co czułem, co widziałem, w jakiej pozycji zawisłem, a nawet gdzie mu się skakanie, ale i tak cały czas w głowie miał szybowce. Aż do szesnastego skoku. Wtedy tak nieszczęśliwie wylądował, że złamał nogę. - Pomyślałem, że jak teraz odejdę, to będą mnie traktowali jak niedorajdę, którego byle niepowodzenie zniechęca. Więc dalej brnąłem w skoki. Skoki szybko stały się pasją. - I do pewnego momentu była to tylko pasja, ale gdy zrobiłem uprawnienia instruktora, doszedłem do wniosku, że może to być również źródło utrzymania. Teraz więc żyję tylko z uprawiania tego sportu, szkolę, organizuję skoki tandemowe. Dlaczego się skacze?- To trudne pytanie - drapie się po głowie Sławek Sieńczuk. - Skaczę, bo lubię. To jest taka swoboda bycia w powietrzu. Przeżywania krótkofalowej adrenaliny. Nawet chęć doznawania takich emocji, że to jest ryzyko. Bo skaczemy również w grupach. Te skoki dają mnóstwo radości, ale zawsze może być tak, że ktoś coś zepsuje, komuś się coś nie uda, nie wyjdzie. Takie skoki to też myślenie o innych, zespołowa, bardzo odpowiedzialna dyscyplina niebezpieczna. Ale jak zapewnia Sławek Sieńczuk wcale nie dlatego, że coś się może zdarzyć w powietrzu. Skoki przede wszystkim wciągają. Jak ktoś już zacznie, to chce skakać coraz więcej i więcej. Nawet kilka razy dziennie, a to kosztuje. Mimo to namówił żonę, by skakała. Nie protestował, gdy Michał, jego starszy syn, nałożył pierwszy raz spadochron. I wie już, że nie będzie miał nic przeciwko, jak to samo zechce zrobić młodszy nie chcę tu byćMichał nie miał wyjścia. Musiał skakać. No bo jak: całe życie na lotnisku, mama skacze, tata skacze, a do tego jest instruktorem. - Miłość do skoków wyssałem z mlekiem matki - śmieje się dziś. I przyznaje, że o pierwszym skoku marzył bardzo długo. A tata cały czas mu powtarzał: Jeszcze nie, jeszcze nie teraz, jest za wcześnie. Nie jesteś gotowy. W końcu, gdy Michał skończył 13 lat zabrał go na Litwę, na pierwszy skok w tandemie. Kolejny skok, już samodzielny, na linie desantowej, Michał wykonał dwa lata później. Ale naprawdę ostra jazda zaczęła się sezon Michał ma 19 lat i ponad 500 skoków za sobą. Ten pierwszy skok, tak jak ojciec, pamięta dokładnie. Jak wchodził do samolotu. Jak szykował się do wyskoczenia. I jak w końcu, gdy wyskoczył, zatkał go straszliwy pęd powietrza. Mówi, że widział wszystkie drobiny latające koło niego, a niżej - otchłań. - Wtedy w głowie miałem jedną myśl: ja nie chcę tu być - przyznaje dziś Michał. I opowiada, że wydawało mu się to wszystko bardzo mało naturalne. Jednak jednocześnie i strach, i adrenalina, i endorfina, czyli hormon szczęścia, który - jak zapewnia Michał - wydziela się przy każdym skoku - nakręcały go, żeby spróbować jeszcze skok tata obserwował z ziemi. Przy następnych stał się już I teraz mój tata ma trzy twarze. W domu jest oczywiście moim ojcem, pyta o szkołę, o oceny. Na lotnisku jest instruktorem. A ostatnio również i partnerem - wylicza teraz współpracują przy skokach. Wszystko zaczęło się od braku pieniędzy, gdyż latanie to koszty. Za samo miejsce w samolocie trzeba zapłacić około 70 zł. Do tego dochodzi wypożyczenie spadochronu, a dla początkujących - jeszcze opłacenie instruktora. - Ja miałem o tyle łatwiej, że jak zacząłem skakać, to mój tata zaczynał już prowadzić szkółkę. Zawsze się więc znalazł jakiś wolny spadochron, który mogłem sobie pożyczyć - opowiada. Ale za resztę musiał już A przecież 16-letni dzieciak nie pójdzie na budowę, żeby zarobić sobie na skoki - mówi Michał. Na szczęście na lotnisku praca też zawsze się znajdzie. Michał zaczął układać spadochrony. Za każdy dostawał 15 zł. - Jak były dobre weekendy, potrafiłem ich ułożyć 20-30. To, co zarobiłem, od razu przeskakałem tego samego dnia - opowiada chłopak. Teraz zarabia na kręceniu filmów i robieniu zdjęć ze skoków w tandemach. Pracuje z ojcem. Najpierw fotografował dla przyjemności. Potem okazało się, że jak z zachodu przyszła moda na tandemy, tak i również na ich filmowanie. Michał pojechał więc na tunel aerodynamiczny do Anglii. - Tam pod okiem mistrzyni świata uczyłem się najważniejszych ruchów, żeby doskonalić sylwetkę, żeby lepiej latać - opowiada. Ta precyzja ruchów jest przy fotografowaniu tandemów bardzo ważna. - Bo pasażer tandemu często nie wie dobrze, jaką postawę przyjąć. I tandem na przykład nagle zaczyna lecieć w lewo. Więc ja, żeby zrobić dobre zdjęcie, gonię go też w lewo. A wtedy oni z powrotem lecą w prawo - śmieje się Michał. I zapewnia, że już teraz fotografowanie idzie mu bardzo dobrze. Jednak przyznaje, że spadochroniarstwo to przede wszystkim świetny sport. Dla wielu stał się sposobem na życie. - Nie wyobrażam już sobie nie skakać. Jak przychodzi sezon, to tylko o tym myślę. Szkoła od poniedziałku do piątku, a po szkole od razu na skoki. A w weekendy na Litwę. Chcę jak najwięcej skakać. Skoki to ciągłe podróżowanie, szukanie bywa, że tych wrażeń jest za dużo. Taki moment też przychodzi. Skoki nie dają już tej radości. Wtedy warto dać sobie na luz, odczekać dzień, albo nawet Wtedy można znów poczuć się jak przy pierwszym skoku - mówi e-wydanie »
Vanessa Ivonne Melendez Cardenas chciała na osiemnaste urodziny wykonać skok na spadochronie i spełniła swoje marzenie. Doszło jednak do tragicznego wypadku i dziewczyna zginęła. Vanessa Ivonne Melendez z Meksyku chciała bardzo skoczyć na spadochronie, a osiemnastka wydawała jej się idealną okazją, by spełnić marzenie. Udała się do stanu Morelos, gdzie zamówiła skok z samolotu wraz z już była w powietrzu nad Tequesquitengo, doszło do awarii mechanizmu i czasza się nie otworzyła. Najpierw zawiódł spadochron podstawowy, a ten zapasowy zadziałał już na zbyt niskiej wysokości. Melendez i jej instruktor Mauricio Gutiérrez Castillo uderzyli o ziemię nieopodal autostrady i ludzkiW sprawie głos zabrał prezes klubu spadochroniarskiego Albatros Jorge Gaitan. Uważa, że nie był to wypadek. Podejrzewa, że zawinił czynnik ludzki i sposób, w jaki ktoś otworzył spadochron. Błędu nie popełnił raczej doświadczony Castillo, który wcześniej wykonał 4500 skoków. Nastolatka zabiła się podczas skoku ze spadochronem:
Jak poinformował st. asp. Krzysztof Błaszczak z przasnyskiej policji: - Do wypadku doszło na peryferiach Przasnysza, mniej więcej kilometr od lotniska. Podczas skoku spadochronowego zginęli dwaj mężczyźni. Ustalono ich personalia. To mieszkańcy Mazowsza w wieku 33 i 44 lat. Trwają czynności wyjaśniające. Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu. Oględziny na miejscu wypadku przeprowadził przedstawiciel Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Zabezpieczono dokumentację dotyczącą lotu samolotem, z którego mężczyźni skakali. Według portalu e-przasnysz instruktor spadochronowy i jego podopieczny, którzy zginęli w wypadku, wykonywali skok z wysokości ok. 3,5 tys. m, prawdopodobnie podczas skoku komercyjnego, a nie szkoleniowego. Instruktor spadochroniarstwa miał posiadać wieloletnie doświadczenie, a pasażer wykupił skok komercyjny w aeroklubie. Zobacz także: Mieli ochrzcić Patrycję, a zabili! Horror w Opocznie [ZDJĘCIA]
Wiele się słyszy o tej atrakcji, jednak nie wszyscy wiedzą, na czym dokładnie polega. Na pewno jest spadochron, z którym się skacze. Skąd, jak długo, czy to jest bezpieczne? Wyjaśnijmy raz na zawsze wszelkie wątpliwości na temat skoku ze spadochronem. Ile trwa skok ze spadochronem? Atrakcja ta składa się z kilku etapów. Na całość należy przeznaczyć około 1 do 2 godzin. Skok ze spadochronem rozpoczyna się przygotowaniem teoretycznym, szkoleniem z zasad bezpieczeństwa i doborem odpowiedniego sprzętu. Dopiero wtedy, gdy instruktor uzna, że uczestnicy są odpowiednio przygotowani jest czas na lot. Skoki oddawane są zwykle z wysokości około 3000-4000 metrów z pokładu małego samolotu. Już samo wznoszenie się na odpowiednią wysokość stanowi atrakcję samą w sobie. Taki lot trwa około 15 minut i w tym czasie masz możliwość podziwiania widoków, które czekają Cię podczas skoku. Po osiągnięciu wymaganego pułapu wraz z drugim skoczki" />
skok ze spadochronem wypadki